Akualności
ZSRCKU/Aktualności/Było

DNIA 22.X.2003 ROKU W WOLBORZU ODBYŁY SIĘ
MISTRZOSTWA WOJ. ŁÓDZKIEGO SZKÓŁ
PONADGIMNAZJALNYCH W PIŁCE RĘCZNEJ DZIEWCZĄT


W mistrzostwach startowały 3 szkoły:

  • ZSRCKU Wolbórz
  • ZSR Szydłów
  • ZSR Czarnocin
  • Mecze odbyły się w następującej kolejności:

    ZSR Szydłów - ZSR Czarnocin 24:15
    ZSRCKU Wolbórz - SR Szydłów 9:7
    ZSRCKU Wolbórz - ZSR Czarnocin 16:7


    I miejsceZSRCKU Wolbórz 4pkt
    II miejsceZSR Szydłów 2pkt
    III miejsceZSR Czarnocin 0pkt

    Drużyna z naszej szkoły wystąpiła w składzie:
    Ewelina Kowalska, Aleksandra Wijata, Magdalena Wawrzonek, Katarzyna Kaźmierczak, Marcelina Bogusławska, Magdalena Duda, Monika Kondaszewska, Agnieszka Robak, Dominika Pełka, Kamila Bykowska, Lidia Kaczmarek, Barbara Ambrozik.

    Drużynę dziewcząt przygotował nauczyciel Piotr Bielawski.

    GRATULUJEMY WYGRNEJ

    Zobacz nasze dziewczyny na zdjęciach w galerii


    HUBERTUS

    Siedemnastego dnia, dziesiątego miesiąca (jak by ktoś nie wiedział - października), w parku można było zaobserwować niecodzienne zjawisko. Tym zjawiskiem był "nasz" szkolny Hubertus. Na swych ogierach, klaczach i wałachach - wałach jest to samiec, który chciałby, ale nie może - uczniowie naszej szkoły prezentowali się świetnie (niektórzy mniej świetnie, ale mniejsza o to). Jak wszyscy powinniśmy wiedzieć, podczas tego święta odbywa się "bieg za lisem" (oczywiście nie dosłownie). Rankiem lis został ukryty w pewnym miejscu na terenie parku. Zadaniem jeźdźców było odnalezienie tego stworzonka (zwycięzca otrzyma nagrodę. Na tegorocznym Hubertusie tą nagrodą była wieża Hi-Fi). W obecności zaproszonych gości m.in. starosty powiatu piotrkowskiego jak i v-ce prezesa Polskiego Związku Jeździeckiego (i prasy, i radia...) uroczyście rozpoczęła się pogoń za lisem, czyli jak to skomentował ktoś z "tłumu": bieg z nagrodami. Poprzedniego roku ten "bieg" trwał około dwóch godzin i chyba największym zaskoczeniem obecnego Hubertusa było to, iż pogoń za lisem trwała... maksymalnie dziesięć minut. Nagrodę zgarnęła uczennica I klasy: Gracjana Wesołowska. Z promiennym wzrokiem oświadczyła, iż "ona nie wiedziała gdzie jest lis, to koń go znalazł". Po wręczeniu nagrody i rundzie honorowej wokół stawu można była bliżej przyjrzeć się koniom. Następnie nadeszły chwile wielkich wrażeń, których dostarczył chrzest końskich "kotków". Po przebiegnięciu toru przeszkód pobolewanie (na pewnej części ciała) osłodziła kostka - a po znajomości nawet trzy cukru. Aby wspierać swych uczniów nie tylko duchowo, ale i fizycznie, w chrzcie udział wzięli również profesorowie, m.in. niestety, przebywający obecnie w szpitalu prof. Sobczyk. Z całą pewnością wspominając tegorocznego Huberusa nie zapomnę nigdy jednego wydarzenia. Zanim jeszcze zaczęły się obchody tego święta pierwszaki ze zgrozą patrzyły na plac boju (czyt. tor przeszkód). Z ich min można wtedy było wywnioskować, że naprawdę są przerażeni (byłem wśród nich, to wiem). Oczywiście nie byłoby Huberusa bez koni, a jak na razie o nich zapomniałem napisać. Otóż było ponad dwadzieścia koni. Na ich tle wyróżniał się koń "mastera", (choć to jest moje prywatne zdanie). Wyróżniał się oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Na koniec przygotowano posiłek. Tym, którzy pamiętają czasy przed rokiem 1990, mogłyby przypomnieć się PRL'owskie kolejki, ale ogólnie rzecz ujmując - było świetnie (i smacznie). Po posileniu się tradycyjnym już posiłkiem (a posiłkiem tradycyjnie zawsze jest bigos i grochówka) można było jeszcze spróbować kebabu (to nie jest nasze tradycyjne danie). Reasumując Hubertus w naszej szkole był ciekawym i dowcipnym wydarzeniem. Nie zabrakło chwil grozy (dostarczyła ich np. koleżanka szybująca z konia), ale i tak chyba wszyscy możemy stwierdzić, iż był to pozytywny dzień.

    powrót na początek strony

    La concurrence entre les maisons de courtage a donne lieu a le compte de demonstration forex forex recherches sont necessaires avant l'ouverture d'un compte de trading et de depot large eventail de plates-formes de negociation